Najlepszą recenzją dla filmu może być czas. Jak długo po obejrzeniu się go pamięta i czy wywołał w nas emocje. Rozrywka rozrywką, ale od kina oczekuje się czegoś więcej.
"Sala samobójców" to dokładnie taki film. Ma potencjał, dostarcza emocji i daje się zapamiętać. Jest dowodem na to, że Polacy potrafią. Trudno w tym miejscu o porównania do polskich pseudo-komedii niby-romantycznych. Ale w ich gąszczy ten tytuł można nazwać perełką, mimo zupełnie odmiennego gatunku. Jan Komasa w połączeniu z Romą Gąsiorowską, z dodatkiem Agaty Kuleszy - idealna recepta na kulejącą polską kinematografię.
"Sala samobójców" to historia maturzysty, Dominika (Jakub Gierszał), który nie potrafi znaleźć wspólnego języka z rówieśnikami "w realu". Tym bardziej z rodzicami (Agata Kulesza oraz Krzysztof Pieczyński), którzy gonią za karierą i uważają, że ich synowi nie ma prawa czegokolwiek brakować. Rodziną dla chłopaka staje się grupka nieznajomych osób, tworzących pewnego rodzaju internetową wspólnotę, zwaną tytułową salą samobójców. Na ich czele stoi Sylwia (Roma Gąsiorowska).